Mój punkt widzenia- Rodzicielstwo

Czasami jest ciężko, czasami trudno, czasami nie wiesz co powiedzieć, co robić i jak zareagować. Są momenty kiedy masz ochotę rzucić w cholerę to wszystko , to życie, to nieustanne pranie, sprzątanie gotowanie i uciec jak najdalej.

Są momenty kiedy idziesz na zakupy i marzysz żeby trwały wiecznie bo masz już dość tego zmęczenia. Zmęczenia, które jest nieustanne i permanentne.

Siadasz na kanapie wymalowanej mazakami lub innymi pisami i pytasz się męża :               „ Słuchaj, po co nam to było? Było tak cicho i wygodnie…tak czystko i beztrosko. Bez obowiązków”.  Nastaje chwila zadumy nad czasem przeszłym, maluje się delikatny, niemalże niewidoczny  uśmiech do dawnych wspomnień gdzie nic nie musieliśmy a jedynie chcieliśmy lub mogliśmy. To były czasy…

A wtedy zza tej pomalowanej tymi mazakami lub innymi pisami kanapy, o którą tak pieczołowicie kiedyś dbałeś by żadna kropla wody na nią niespadła, wychyla się mała uśmiechnięta twarzyczka.

Często umalowana tym samym mazakiem ,który zrobił te piękne wzory na kanapie. Lub Sudokremem bo przecież jest on obiektem westchnień każdego malucha. Uśmiecha się pełną buzią, bo przecież to niezły wyczyn tak pięknie wymalować kanapę (lub wieloryba na ścianie w kuchni), dzierżąca w malutkiej rącze dowód zbrodni i upewniająca się czy na pewno „Widzisz?”.

Wracasz ze swych wspomnień bo przecież „widzisz”, widzisz tę dumę i radość z wykonanej pracy. Tę dziecięcą beztroskę , która nie rozumie, że tak nie powinno robić. Ale nie masz szans się na to złościć bo kochasz tę maleńką osóbkę do granic możliwości. Kochasz tak mocno ,że nie widziałeś że się tak da, a ta radość i uśmiech rozkłada Cię na czynniki pierwsze i zanim się zorientujesz, sam się cieszysz z tego dzieła.

A wtedy okazuje się ,że pomimo zmęczenia, nadal mamy mnóstwo siły. Że to są te chwile które dają nam nowe wspomnienia.  Że tu i teraz jest ważniejsze niż to co było. I wtedy znowu zadajesz pytanie : „A żałujesz?” – „Nigdy, co Ty było już za cicho i za nudno”.

Za cicho i za nudno i nikt nie wtedy podszedł, ot tak bez potrzeby i nie przytulił równie mocno. Mocno, najmocniej jak potrafi swoim nieletnim wiekiem i niewielkim wzrostem ze słowami „Kocham Cię mamusiu”.

GL8B6713

 

P.S. W chwili gdy dodaję ten tekst, Tosia znowu wypisuje „mądrości” na naszej kanapie 🙂

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Mój punkt widzenia- Rodzicielstwo

  1. Chciałabym zobaczyć tę kanapę! 😊 Wrzuć zdjęcia!
    Przemyślenia mam podobne, zakupy w Biedrze to moja pasja, ukrywam się w wc żeby odetchnąć albo coś poczytać i dziękuję Bogu za zamek w drzwiach ale nawet jak jedno z całej trójki wyjechało na dwudniową wycieczkę to już powtarzałam za poetą „pełno nas a jakoby nikogo nie było”. Ech, my matki… 😁

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s