Mój punkt widzenia- Wygodne kłamstwo dla dobra dziecka?

Zawsze uważałam ,że dlatego dorośli (a nie dzieci) mają dzieci bo są:

  • mądrzejsi,

  • rozsądniejsi,

  • więcej potrafią przekazać dziecku z uwagi na doświadczenie

  • i że najważniejsze dla rodzica jest jego dobro.

Teraz też wiem,że największym smutkiem dla matki jest smutek dziecka. Dlatego tak bardzo staram się zaoszczędzić smutków i rozczarowań moim dzieciom. Niestety nazywam rzeczy „po imieniu”,pokazując świat trudny ale prawdziwy, odpowiadając na ciężkie i czasami niewygodne pytania oraz mówiąc zwyczajnie prawdę.Czasami jest to smutne i niezrozumiałe dla małego dziecka, ale cóż. Nie łatwo jest upartemu małemu człowiekowi powiedzieć że to co mówi nie jest tym co myśli że jest. No wiecie , przecież czterolatek jest duży i wie wszystko…Jednak robię to dla jego dobra.

Wyprowadzam moje dzieci z błędu by w przyszłości nie było wyśmiane za głupotę w oczywistych sprawach. Wtedy poczucie wartości spadnie do zera. Tego nie chcę. Prawie każdy z nas wie jakie to straszne uczucie pomylić się publicznie…nie ciekawie. Więc jeśli mogę, staram się wyprowadzać dzieci z błędu…

Kilkakrotnie byłam bezpośrednim świadkiem sytuacji, w których rodzice nie dość nie wyprowadzali dzieci z błędu, to wręcz je w nich utwierdzali. Na pytanie, dlaczego to robią odpowiedź była- bo dziecko tak chce.A może to Wam się właśnie nie chce? Nie chce pokazać dobrej odpowiedzi? Nie chcę tu przytaczać tych historii, nie chcę uderzać personalnie bo nie w tym cel. Jednak wierzcie mi , takie rzeczy mają miejsce i są dość powszechne. Nie rozumie, dlaczego? To może utwierdzajmy dziecko w przekonaniu że białe to czarne bo ono tak chce, że dzieci przynosi bocian lub są z kapusty…( OK św.Mikołaja zostawmy w spokoju) .

Kiedyś przeczytałam rozpaczliwy tekst matki w którym napisała że mąż dla „żartu” nauczył  dziecko kolorów – źle. Zabawa ojca była przednia do czasu aż dziecko nie dowiedziało się prawdy od koleżanek. Załamana dziewczynka wróciła do domu z płaczem i ogromnym żalem do ojca. Nie rozumiała czemu tata ją oszukał, przecież mówił że ją kocha…

No dobra , odpuszczam, wolnoć Tomku w swoim domku. Nie moje dziecko, nie ja wychowuję , nie będę się wtrącać. To było moje luźne spostrzeżenie , zobaczyłam , przemyślałam , zapomniałam a może nie- zapamiętałam jako przestrogę na przyszłość.  Tylko nie miejmy później pretensji do świata że dzieciaki dowiedzą się prawdy od kogoś obcego. Wtedy słowo rodzica będzie gówno warte bo okaże się że koledzy wiedzą lepiej…Smutne ale chyba prawdziwe?

A może to ze mną jest coś nie tak? Może za wcześnie uświadamiam córkę czym jest miesiączka i skąd się biorą dzieci? Może za wcześnie jest dla czterolatki zobaczyć poród siłami natury(spokojnie, oddychamy…na specjalnie przystosowanych do tego manekinach, nie straszę dziecka krwią)? Bo to skąd jest mleko, warzywa i że ziemia jest okrągła wie już od dawna.

Mam nadzieję, że mam rację ale to zweryfikuje przyszłość, jedyne czego nie chcę to robić z dziecka głupka dla jego chwilowego dobra.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Mój punkt widzenia- Wygodne kłamstwo dla dobra dziecka?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s