Mój punkt widzenia-nauka pewności siebie

Kilka dni temu córka zgłosiła się do konkursu kolęd w przedszkolu. Ja jestem niesamowicie otwarta na wszelkie konkursy dla mojej córki , jednak ten miał się odbyć już następnego dnia. Następnego dnia a ona kolędy nie znała. Wpadłam w popłoch. Dwoiłam się i troiłam żeby zapamiętała tekst jednak nie do końca jej to szło. W dzień konkursu chodziłam zestresowana co to będzie bo przecież ona niej jest przygotowana na 100%, taaa nawet na 90% nie była….

Mąż był wysłannikiem-widzem. Na mój nerwowy tel. po występie stwierdził :”śpiewała ładnie ale tekstu zapomniała, cała druga zwrotka pomieszana”. Zmartwiłam się bo myślę „smutna pewnie…”. Ale nie! Nic bardziej mylnego. Mari ze swojego występu jest bardzo zadowolona i jeszcze dostała dyplom i książeczkę i wcale się nie pomyliła (wg niej). Jest dumna i szczęśliwa, że wzięła udział.No dla mnie jej postawa to istny szok. Także ja w żartach do męża ” no i czemu oszukujesz że dziecku słabo poszło? To wcale nie prawda” – „mmmy wysokie ma mniemanie o sobie” ja- „a czy my ją inaczej uczyliśmy?chyba to był nasz cel?”.

Przed urodzeniem dzieci miałam jasno wyznaczony kierunek wychowywania:nauczyć dzieci śmiałości i pewności siebie. Baaardzo dobrze pamięta siebie czającą się w McDonalds żeby kupić hamburgera(w 6kl.!). To bycie czajnikiem było straszne(pozostałości mam do dziś). Obiecałam sobie ze moje dzieci takie nie będą,to one w restauracji będą kupowały dzieciom tego hamburgera, to one powiedzą że tu były i wiedzą gdzie iść (a jeśli nie były, nie będą się przynajmniej bały poznać).

Jak to zrobić? No trudne. Jedynym sposobem jest pokazywanie( wg mnie).Córy zabieramy wszędzie gdzie tylko się da. Poczynając od zakupów a kończąc na wystawach (Lego bo Lego ale była i patrzyła, niech wie jak trzeba się zachować) poprzez baseny, cyrki,restauracje, parki zabaw i festyny . Nie wiem czy robimy to dobrze ale tego nie wie każdy rodzic. Wychowywania uczę się codziennie na bieżąco licząc że dokonuję trafnych wyborów a to czy było dobrze zweryfikuje przyszłość.

Wiem jedno,córy już się nie czają w McDonalds i akurat to jedno nam się udało . A i najważniejsze , tu nie chodzi o ilość pieniędzy w portfelu rodziców a raczej o jego chęci w przygotowaniu dziecka do dorosłości.

Reklamy

2 myśli w temacie “Mój punkt widzenia-nauka pewności siebie

  1. caly czas jestem czajnikiem, ale dopiero teraz poznałam to określenie. Na szczeście mój mąż czajnikiem nie jest i za nas dwoje uczy nasze córki i przy okazji mnie, by przezwyciężać swoje durne lęki i gnać do przodu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s